..... jak igła, na której zrobiłam tę serwetkę . Liczysz, liczysz, liczysz pełna koncentracja i już prawie masz okrązenie a tu bach ... za krótka nitka.... ale im więcej przeszkód, tym radość większa na mecie .
72x92 cm to wymiary wyhaftowanego obrazu. Waży prawie kilogram. Aby zrobić mu fotkę połozyłam go na podłodze. Teraz trzeba kupić ramę i dopiero zobaczyć końcowy efekt. Powinnam go sprzedać , ale jest taki ładny i taaaaki duży ... no i czy ktoś go będzie chciał ????
Dziś Iwony_ wszystkiego naj.... naj. Dla mojej kolezanki zrobiłam zakładki ( na igle) . Góra usztywniona krochmalem a ogonki pozostały "naturalne". Taki drobiazg a jaka odskocznia od pledu którego końca nie widać........
Któregoś dnia stwierdziłam, że zrobię użytek z końcówek. Miałam wrażenie,że kłębków, kłębuszków u mnie dostatek ale jak zaczęłam robić to się zaczęło .. a to nie ta grubość, a to kolor nie pasuje i tak to końca nie widać . Chcę skończyć ten pled na imieniny Anny, musze sie spieszyć ale czy wyrobię ? Trzymajcie kciuki .
Kraków zbudowano, prawda? Nie od razu moje frywolitki na iglę będą doskonałe, ale jest to moja pierwsza serwetka i cieszę się, że po wielu próbach nareszcie "łapię" .
Gromadzę swoisty kurnik. Kokoszka nie jest moim "projektem" , zobaczyłam ją na allegro, kupiłam i zrobiłam. Dość pracochłonna, przyznaję ale ma w sobie coś.